Wpadło mi w ręce stare urządzenie Behringera wyprodukowane jeszcze przed 2000r., jest to przedwzmacniacz mikrofonowy o oznaczeniu MIC2000 (PRE-Q), w wykonaniu rev.b (były jeszcze – wcześniejsza rev.A i następna rev.C). Wygląd ma charakterystyczny dla starej serii studyjnych „klocków” Behringera, obudowa jest solidna (gruba blacha), a w środku znajdziemy metalizowane rezystory precyzyjne 1%, niemieckiej produkcji transformator zasilający, a cała płytka PCB nie zawiera elementów montowanych powierzchniowo, a tylko montowane techniką przewlekania.

MIC2000 jest to klasyczny przedwzmacniacz zmikrofonowy klasy A jaki spotkamy np. z mikserach, oparty na dwóch parach tranzystorów wejściowych (ukł. Darlingtona) i wzmacniaczu operacyjnym. Dodatkowo znajdziemy tu przełącznik wejścia MIC/LINE, załączany filtr górnoprzepustowy, przełącznik odwracania fazy sygnału i włacznik napięcia PHANTOM 48V. Klasyka, choć wolał bym zmiast odwracania fazy mieć możliwość stłumienia silnego sygnału przyciskiem PAD. Użyte tranzystory to para znanych, ceniowych w konstrukcjach audio i ultraniskoszumnych 2SB737 (max. NF to 2dB@200ohm!), a dalej – ciekawostka firmowy układ „Behringer BE037″, czyli układ LM348 (jeszcze niektóre źródła piszą o BA4558) pod innym szyldem… (sic!). Nie wiem kto z inżynierów Behringera wpadł na użycie tak beznadziejnego i archaicznego układu do budowy toru audio, było to naprawde odważne… Cały przedwzmacniacz zasilany jest z solidnego transformatora toroidalnego (±17,5V@2×0,55A), a włączenie napięcia phantom następuje przyciskiem poprzez tranzystor, ot takie eleganckie rozwiązanie. Na płytce PCB, która jest ogromnych rozmiarów (łatwo się ugina, i jest dość nieporęczna w serwisowaniu) znajdziemy schludnie rozmieszczone elementy (choć projekt samej płytki wygląda jakby to robił jakiś początkujący elektronik… ;) ) i miejsca na dwa transformatory wyjściowe „OT-1″! Całe urządzenie zasilane jest napięciem symetrycznym o wartości spotykanej w urządzeniach audio wyższej klasy - ±18V, dzięki temu można uzyskać ogromną dynamikę toru audio.

 

Nie było na co czekać, można tanio zmodyfikować ten przedwzmacniacz i podnieść jego walory techniczno-soniczne… :] Do wymiany na pierwszy ogień obowiązkowo poszły układy poczwórnych wzmacniaczy operacyjnych. Na rynku jest spory wybór, można przebierać – byle by pracowały z napięciem ±18V. U mnie padł wybór na łatwo dostępne, tanie i świetnie sprzawujące się MC33079, niestety miałem je tylko w obudowach SMD, więc musiałem użyć adapterów SO14/DIP14. Świetny do tego celu też by był np. OPA2134. Zdecydowałem się zainstalować też transformatory wyjściowe.

Mam spory zapas różnych transformatorów wyprodukowanych przez FONIĘ (CENRIT-FONIA), więc wykorzystałem je montując w miejscu przeznaczonym na OT-1. Behringer oferował ich montaż fabryczny na życzenie klienta i wykorzystywał do tego firmowe, wysokiej jakości trafka prod. niemieckiej EXPERIENCE-ELECTRONICS. Ja użyłem transformatorka FONIA TKa 1-067. Jest to transformatorek wyjściowy, o przekładni 1:1+1, oraz z dodatkowym uzwojeniem które było włączone w sprzężenie zwrotne układu wzmacniacza wyjściowego który napędza to trafko.

fonia_tka-1-067_cenrit

Na koniec wymieniłem wszystkie elektrolity które są umieszczone w torze audio, na dedykowane NICHICON dla audio, oraz filtrujące z zasilacza na nowe i o nieco większej pojemności. Czy wymiana kondensatorów audio coś dała – nie potrafię powiedzieć, ale zamianę wzmacniacza operacyjnego czuć od razu.

 

Tak na marginesie. Jeszcze większą ciekawostką jest model MIC-502, zbudowany w oparciu o układ SSM2017…